Do Paryża przybyliśmy rano i zaraz zabraliśmy się do zwiedzania go. Drogi Ojczulek niemało się natrudził, by tylko sprawić nam przyjemność, toteż niebawem oglądnęliśmy wszystkie cuda stolicy. Jeśli chodzi o mnie, to znalazłam tylko jeden jedyny, który mnie zachwycił, a była nim: "Matka Boska Zwycięska" (10). Ach! tego, co przeżyłam u Jej stóp, nie potrafię wyrazić... Łaski, jakich mi udzieliła, poruszyły mnie tak głęboko, że jedynie łzami mogłam wypowiedzieć moje szczęście, podobnie jak w dniu pierwszej Komunii św.... Najświętsza Panna dała mi przeświadczenie, że to naprawdę Ona uśmiechnęła się do mnie. Zrozumiałam, że czuwa nade mną, że jestem Jej dzieckiem, pojęłam też, że nie mogę Jej dać nic więcej, ponad to, by nazywać Ją "Mamusią", które to imię wydawało mi się tkliwsze niż imię "Matka"... Z jakąż żarliwością prosiłam Ją, by mnie nieustannie strzegła i wkrótce ziściła moje marzenie o ukryciu się w cieniu Jej dziewiczego płaszcza! Ach! to było jedno z mych pierwszych marzeń dziecięcych... Kiedy urosłam, zrozumiałam, że w Karmelu znajdę naprawdę płaszcz Najświętszej Dziewicy, toteż ku tej urodzajnej górze zwracały się wszystkie moje pragnienia...
 

Błagałam również Matkę Boską Zwycięską, by oddalała ode mnie wszystko, co mogłoby rzucić cień na moją czystość; doskonałe zdawałam sobie sprawę, że podczas takiej podróży, jak ta do Włoch, mogę natknąć się na wiele rzeczy zdolnych mnie zaniepokoić przede wszystkim dlatego, że nie znając zła, bałam się je odkryć. Nie doświadczyłam jeszcze tego, że dla czystych wszystko jest czyste (11) i że dusza prosta i prawa w niczym nie dostrzega zła, ponieważ w rzeczywistości zło istnieje tylko w skażonych sercach, a nie w obojętnych przedmiotach... Modliłam się również do św. Józefa, by czuwał nade mną; miałam do niego nabożeństwo od dzieciństwa, a pogłębiało się ono we mnie wraz z miłością do Najśw. Panny. Codziennie odmawiałam modlitwę: "O św. Józefie, ojcze i stróżu dziewic", toteż bez obawy podjęłam moją długą podróż; sądziłam, że pod tak czujną opieką niepodobna się jeszcze lękać.

Opuściliśmy Paryż w poniedziałek rano, siódmego listopada, po poświęceniu się Najśw. Sercu w bazylice na Montmartre.

 

Dzieje duszy
Św. Teresa od Dzieciątka Jezus (Teresa Martin)

 

Rozdział VI

Podróż do Rzymu. U Matki Boskiej Zwycięskiej w Paryżu.